Glifosat rządzi na polach. Czy można się przed nim bronić?

Glifosat jest wszędzie

Badania pokazują, że glifosat dostajemy już razem z mlekiem matki. Jedyną szansą na obronę przed glifosatem jest żywność BIO. Dlaczego?

Czy wiecie co to jest desykacja? Gdy zboże lub rzepak zbyt długo ,,stoi” na polu i kłosy (w przypadku rzepaku – łuszczyny) długo nie chcą ,,wyschnąć” na polach pojawiają się opryskiwacze z glifosatem. Po kilku dniach ziarno jest suche – można rozpocząć żniwa i odstawić plony do punktu skupu. Chemią nikt się nie przejmuje.

Aby rzepak równomiernie dojrzał i łuszczyny się nie osypywały… polecany jest oprysk glifosatem, tak zwana desykacja

Desykacja glifosatem stała się standardowym zabiegiem rolniczym. Wystarczy wpisać te słowa w wyszukiwarkę, by wyskoczył szereg wpisów z wszystkich prawie portali rolnych – zachwalających ten zabieg.

Wiele portali rolniczych zachwala zabieg glifosatem

Gdy w ubiegłym roku Komisja Europejska zastanawiała się, czy przedłużyć możliwość stosowania glifosatu na terenie UE, polscy rolnicy, razem z ich kolegami z innych krajów przekonywali, że glifosat jest do uprawy niezbędny.

Glifosat jest herbicydem wyprodukowanym przez znany amerykański koncern Monsanto. Herbicydy mają za zadanie niszczyć rośliny – w domyśle chwasty. Potraktowane opryskiem z glifosatem chwasty usychają. Dokładnie tak samo działa glifosat w przypadku rzepaku i zbóż. I nie chodzi tu tylko o pszenicę czy jęczmień, ale także o proso (z którego produkowana jest kasza jaglana) czy grykę.

Dlaczego tak się dzieje? Nawet trudno za to winić rolników… Rolnik ma płacone nie za jakość, ale za ilość wyprodukowanych płodów rolnych. Im ziarno bardziej suche – tym lepsza cena w skupie. Trudno się więc dziwić, że rodzimi farmerzy z możliwości dosuszania ziarna glifosatem chętnie korzystają.

Liczy się masa wyprodukowanych płodów rolnych, a nie ich jakość

Czy glifosat jest szkodliwy? W czasach powszechnego kłamstwa mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym – powiedział George Orwell. Żyjemy w świecie pełnym fake-newsów i kłamstwa, a za pieniądze wielu chętnie będzie kłamać. Naturoterapeuci, a także wielu lekarzy, choćby cytowany wielokrotnie na moim blogu dr Jerzy Jaśkowski, ale także dr Hubert Czerniak nie mają wątpliwości, że glifosat to samo zło.

Glifosat [aktywna substancja w preparacie zwanym Randapem] 2-4 -D został sklasyfikowany jako możliwie rakotwórczy, przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem, ze względu na jego zdolność wywoływania uszkodzeń genetycznych. Dodatkowo ten związek powoduje występowanie niskiej liczby plemników, uszkodzenie dróg rodnych, zmniejszenie wielkości płodów i raka pisze dr Jaśkowski w swoim artykule.

Ryszard Grzebyk, doktor medycyny naturalnej z Kanady, w swoich książkach ,,Rak to nie wyrok” mówi, że z badań wynika, iż ponad 70 procent ludzi ma glifosat we krwi. Jego zdaniem oznacza to, że 70 procent ludzi umrze na raka.

Dxzieci poznają smak glifosatu od najmłodszych lat. Czy ma to wpływ na ich zdrowie?

Cytowane przez obydwu panów badania mówią już o tym, że glifosat jest jednym z pierwszych pokarmów dziecka – badania pokazują bowiem, że tak jesteśmy pełni chemii, że opryski znajdują się nawet w mleku matki.

Czy widzieliście, jak wygląda współczesny rolnik robiący opryski? Prawie jak astronauta. Czy rzeczywiście maska na nos i usta i kombinezon ochronny byłby mu potrzebny, gdyby opryski były bezpieczne?

Tak się robi opryski – źródło zdjęcia mercola.com

I nie łudźmy się. Glifosat zaraz po opryskaniu pola nie ulotni się nie wiadomo gdzie. Opryski mają też to do siebie, że trudno przeciw nim postawić zapory. Część chemikaliów spływa na inne pola z wodą, część przenosi się przez wiatr. Jak się przed takimi opryskami bronić? – no właśnie. Skoro badania pokazują, że co najmniej 70% z nas ma glifosat nawet w moczu to oznacza, że nie umiemy się przed nimi bronić.

Moim zdaniem, w tak mokrym roku jak obecny, możemy przyjąć, że prawie wszystkie uprawy konwencjonalne zbóż, rzepaku i kukurydzy już zostały, albo za chwilę zostaną potraktowane glifosatem. Ziarno trafi do młynów, olejarni, do wytwórni pasz dla zwierząt hodowlanych  – a potem do naszych organizmów. Jasne, ze od razu nic się nie stanie. Jesteśmy już ,,uodpornieni” na glifosat, spożywamy go przecież codziennie. Ale to nie agresywna chemia odpowiada za coraz dziwniejsze alergie, choroby i kłopoty młodych ludzi z płodnością? Posłuchajmy lekarza, doktora Hubera Czerniaka!

Jedyną możliwą obroną jest spożywanie żywności BIO, z certyfikowanych gospodarstw położonych z dala od wielkopowierzchniowych upraw.  Tylko tam można mieć nadzieję, że glifosat jeszcze nie dotarł.  Oby! Jeśli nam na zdrowiu nie zależy, to zadbajmy choć o najmłodszych.

W jednej z najnowszych audycji Radia Katowice także Jerzy Zięba mówił o glifosacie. I nie są to wieści optymistyczne.

Jak mówi Pan Jerzy, glifosat wbudowuje się w nasze białka jako aminokwas glicyna. I choć dla człowieka jest ,,nieszkodliwy” jest szkodliwy dla bakterii w naszym przewodzie pokarmowym. Glifosat potrafi rozszczelnić jelita, uszkodzić barierę krew-mózg i wiele chorób, które wydają się nam ,,zwykłymi” przypadłościami może mieć jako główna przyczynę właśnie glifosat.

 

2 thoughts on “Glifosat rządzi na polach. Czy można się przed nim bronić?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *