Bóle stawów: jak się ich pozbyłam bez lekarstw

Bóle stawów: jak się ich pozbyłam bez lekarstw

Półtora roku temu największą moją udręką były bóle stawów. Bolało mnie biodro i kręgosłup, prawie nie mogłam chodzić.Dziś nic mnie nie boli. Pomimo pięćdziesiątki na karku śmigam jak 30-latka.

Wiem, że bóle stawów są powszechną przypadłością zwłaszcza u kobiet. Nie twierdzę, że mój sposób może być zawsze skuteczny, dlatego też proszę nie traktować tego wpisu jako porady, a jedynie opis tego co zrobiłam, żeby bóli nie było. I ich nie mam!

Od ponad 25 lat byłam wtedy na diecie wegetariańskiej czyli wysoko węglowodanowej. Dieta wegetariańska, poza tym, że ma wile walorów etycznych ma jednak wady – przede wszystkim w roślinach nie ma wszystkich niezbędnych nam aminokwasów i budulca koniecznego do regeneracji tkanki chrząstnej. Ponieważ wegetarianizm był moim wyborem etycznym, przestrzegałam go ściśle i choć jadłam nabiał, to i tak nie dostarczałam tego, co potrzebne. Dziś już wiem dlaczego. Po pierwsze to, co od lat mówi dr Jaśkowski: białawy płyn ze sklepu nie jest mlekiem, a ,,nabiał” z mleka pasteryzowanego nie jest nabiałem. Po drugie to, co mówi Jerzy Zięba: kolagen znajduje się w skórze wieprzowej i w kurzych łapkach, a nie w mleku…

Golonka, zamiast przypieczona powinna być rozgotowana, aż rozpadająca się . Właściwie to potrzebna nam jest skóra z golonki

Ale po kolei. Gdy po rwie kulszowej ledwo mogłam się ruszać doszedł ból biodra. Przekręcenie się w łóżku powodowało rozrywający ból w miednicy. Gdy dowlokłam się do lekarki, dostałam Biofenac i Doretę SR. Brałam prawie przez 2 miesiące. Choć z ulotki Dorety wynika, że jest to silny lek przeciwbólowy u mnie dolegliwości się nie zmniejszyły. Po miesiącu znów ledwo dowlokłam się do lekarza i kolejny ,,zestaw dobrego pacjenta” ze słowami: – wie pani, być może trzeba będzie stosować leki do końca życia…

I wtedy zaczęłam szukać innych rozwiązań.

Kolega fizjoterapeuta podsunął mi rok wcześniej ,,Ukryte terapie”, ale podeszłam do tego sceptycznie. Wtedy wyjęłam książkę i zaczęłam czytać – z dużym niedowierzaniem. Aż doszłam do rozdziału o tarczycy, gdzie autor książki, pan Jerzy Zięba pisze o tym, że dawniej lekarze przy niedoczynności tarczycy podawali jod, a dziś wycinają gruczoł i podają hormony.

I przypomniałam sobie jak mój dziadek, stary przedwojenny lekarz przepisywał mojej mamie, a swojej córce krople z jodem, które ona przez wiele lat brała i bardzo dobrze funkcjonowała pomimo niedoczynności tarczycy. Przypomniałam też sobie, jak moja mama zabierała mnie czasem do pracy (jak przedszkole było zamknięte) – ja miałam wtedy 5-6 lat, a mama była laborantką medyczną, i żeby czymś zająć dziecko wlewała mi w kieliszek dużą ampułkę witaminy C do wypicia.

TAK!!! Taka forma witaminy C była w Polsce dostępna w końcu lat 60 i na początku 70 XX wieku. Co najmniej wtedy – wtedy chodziłam z mamą do laboratorium.

I wtedy zrozumiałam, że pan Jerzy Zięba pisze prawdę.

Książkę pochłonęłam w 2 dni, zaczęłam przeglądać filmiki pana Jerzego na Youtube i… znalazłam. Kilka zdań co prawda tylko, ale właśnie o bolących stawach i słabych żyłach (mam obie dolegliwości) i każde ze słów wykorzystałam po tysiąc razy.

Dowiedziałam się, że:

  • Na bolące stawy i słabe żyły trzeba jeść kolagen

  • Kolagen jest w wieprzowej skórze i kurzych łapkach – tam jest go najwięcej

  • skórę i łapki trzeba dłuuuuuuugo gotować, aż się ,,rozpadną” – wtedy to wszystko, co się klei i z czego po schłodzeniu powstaje galareta jest cenne, gdy brakuje materiału do regeneracji stawu

  • kolagen jest także w rybach, ale tuż pod skórą, a skórę się zdejmuje. Zresztą, morza są coraz bardziej zanieczyszczone, także metalami ciężkimi, więc unikajmy ryb. Trzeba też unika morskich ryb hodowlanych, bo są karmione paszą z dodatkami GMO

  • trzeba to jeść systematycznie, nieduże porcje, ale codziennie

  • warto włączyć MSM (siarka), który pomaga w regeneracji i działa przeciwbólowo (poświęcę MSM osobny wpis, bo jest tego wart)

Poza tym każdy ból to stan zapalny, niezbędna więc jest witamina C, która ten stan zapalny łagodzi.

Ale to nie wszystko. Dr Jaśkowski wiele razy pisał o tym, że o naszym zdrowiu decyduje poziom witaminy D3. Trzeba więc zrobić badanie 25OHD, i suplementować, bo w naszej szerokości geograficznej słońce jest zbyt nisko i na jego dobroczynne działanie możemy liczyć tylko w szczycie lata.

Jeśli D3 to także i K2 – u mnie dodatkowym wskazaniem do suplementacji witaminą K2 były kłopoty z żyłami.

I tyle.

Tak. Zaryzykowałam.

Pochodzę z lekarskiej rodziny i przekonanie, że ,,lekarz – pomaga” było u mnie ogromne. Dziś z bólem stwierdzam, że ta prawdziwa pomoc lekarska udzielana jest jedynie przez nielicznych lekarzy jak dr Jaśkowski czy dr Hubert Czerniak. Większość z młodych lekarzy to – przepraszam za określenie, ale pochodzi od starego chirurga – robotnicy medyczni. Chirurgia i medycyna wypadkowa mają wspaniałe sukcesy, ale współcześni ,,lekarze” nie potrafią leczyć chorób przewlekłych.

Co miałam do stracenia?

Odstawiłam leki, które i tak nie działały – pomimo tego, że brałam kolejne opakowanie nadal nie mogłam chodzić, a leki przeciwbólowe nie pomagały. Gdyby naturalne środki nie pomogły zawsze mogłam wrócić do tego, co nie pomaga. Ryzyko więc było niewielkie.

  • Odstawiłam leki – które i tak nie działały
  • Ugotowałam świńskie nóżki z dużą ilością skóry wieprzowej.
  • Czasem gotowałam kurze łapki
  • Jadłam codziennie 10-15 dag skóry + wywaru (czasem w formie galarety) dziennie przez ponad pół roku
  • Skóra wieprzowa jest tłusta i sycąca – niewiele można zjeść więcej, więc jakby naturalnie poszłam w kierunku diety wysoko tłuszczowej.
  • suplementowałam: 2 łyżeczki (około 2 gramów) witaminy C dziennie + dwie łyżeczki MSM
  • witaminę D3 – 8 tysięcy jednostek
  • witaminę K2 – 500mikrogramów
Kurze łapki, oczywiście organiczne to podstawa. Tu też jest rewelacyjny kolagen dla naszej tkanki łącznej

Pierwszą noc bez bólu przespałam po 3-4 DNIACH. Do dziś ból nie wrócił i mam nadzieję, że pożegnałam go na zawsze.

Po półtora roku mogę powiedzieć, że:

  • nic mnie nie boli
  • stwardniałe żyły zrobiły się miękkie
  • czuję się znakomicie
  • tłusta dieta powoduje, że witamina D3 wchłania się dobrze: mam wysoki poziom 25OHD
  • tłusta dieta powoduje, że nie mam ochoty na słodkie. Jestem najedzona, a na co dzień wybieram warzywa z niewielką ilością węglowodanów i mało słodkie owoce
  • wywar ze skóry wieprzowej teraz jadam 1-2 razy w tygodniu
  • efekt uboczny: schudłam nie wiem kiedy 15 kilogramów. Jest to efekt uboczny, bo celem było pozbycie się bólu, a nie schudnięcie. Cel został osiągnięty.

Różne mogą być powody kłopotów ze stawami. Różne mogą być przyczyny stanów zapalnych, spotkałam się też z rtm że czasem za te bóle odpowiedzialny jest krętek boreliozy. Nie wiem, czy to, co pomogło mnie pomoże każdemu. Ale mnie pomogło! Do końca życia będą wdzięczna p. Jerzemu Ziębie i dr Jerzemu Jaśkowskiemu za ich wspaniałe rady.

Ta moja przemiana z wegetarianki w osobę jedzącą skóry wieprzowe (dziękując świnkom za to, że choć straciły życie dają mi zdrowie) i to, że metody naturalne okazały się skuteczne, gdy lekarstwa zawiodły skłoniło mnie do założenia tego bloga.

Jeśli komuś ten wpis pomoże, to cel, jakim było założenie tego bloga także zostanie osiągnięty.

Jeśli choć jednej osobie ten wpis pomoże, to cel, jaki miałam przy powstaniu tego bloga zostanie osiągnięty

 

 

 

 

13 thoughts on “Bóle stawów: jak się ich pozbyłam bez lekarstw

  1. Bardzo ciekawy artykuł.Muszę przyznać,że podzielam opinię Pani.Od wielu lat(mam już 63)w moje rodzinie postępujemy podobnie.Są okresy gdy pojawia się ból stawów,to jest sygnał żeby się przygotować do przyrządzenia galarety.Najlepsze dla mnie jest obieranie i wysysanie “soczku”z kości.Moja żona zawsze ma wątpliwości,że galareta się nie zsiądzie a ja mam taki próbnik.Jak po 1-2 minutach mam problemy z rozklejeniem warg,to wiem że jest OK.A potem następuje delektowanie się cudownym smakiem.Chciało by się zaśpiewać cytując Św.pamięci W.Michnikowskiego “A dios galareto…”Drugą bardzo ważną podstawą naszej diety są zupy… Do każdej niemalże zupy żona dodaje dużo mięsiwa typu łapki z kurczaka,szyjki z indyka,gęsi lub kaczki,żołądki i inne(wszystko co daję klej).Na drugi dzień po ugotowaniu takiej zupy,jak wyciągnę garnek z lodówki i odwrócę garnek do góry dnem to nic się nie stanie…palce lizać…Jak już wspominałem mam już trochę latek a do lekarza chodzę na ploteczki…Ostatnio kupiłem drugą część “Ukrytych terapii” nie mogę się oderwać od tej książki.Doskonała lektura.To tyle na razie Pozdrawiam.Zygmunt

    1. Dziękuję. Każda podpowiedź od Czytelników, którzy borykają się z podobnymi problemami jest cenna. Wychodzi na to, że dziś leczenie się to prawie jak stary program Słodowego czyli ,,Zrób to sam” 😀 A z drugiej strony postępujemy zgodnie z zaleceniami Hipokratesa: Niech jedzenie będzie twoim lekarstwem…

    1. Ponad 25 lat nie jadłam mięsa. I przez długi okres czasu czułam się znakomicie. Ale jednak stawy się ,,popsuły”. Gdy wprowadziłam do diety te części mięsa, które zawierają kolagen – stan moich stawów się poprawił. Wniosek z tego jest taki, że jednak potrzebujemy trochę produktów zwierzęcych, dobrej jakości czyli od zwierząt hodowanych w dobrych warunkach. Niestety, przynajmniej ja potrzebuję. U mnie idea wegetarianizmu przegrała z potrzebami zdrowotnymi.

  2. Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jedzenie powinno być lekarstwem. Prawidłowo dobrana dieta powinna nam dostarczyć wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Dopiero, gdy organizm nie potrafi samodzielnie wyregulować niektórych procesów np. w wyniku starzenia się organizmu, wówczas można sięgnąć po preparaty, które wzmocnią stawy.

    1. Dzień dobry Wszystkim , wspaniała strona 😀

      Zgoda, dlatego trzeba pamiętać o borze, jodzie, magnezie na co dzień,
      bo akurat tych w żywności jest nie za wiele.

  3. Ale przeciez mieso jest teraz takiej kiepskiej jakosci.Faszerowane antybiotykami,hormonami,tuczone.
    Trzeba byloby miec mieso ze wsi od znajomych w takim razie.Badania potwierdzaja,ze mieso sprzyja chorobom ukladu krazenia a Narodowa Organizacja Zdrowia oglosila,ze czerwone mieso powoduje raka.Jak to pogodzic?Sama czasami nie wiem co jest prawidlowym sposobem odzywiania.Ja sama nie jadalam dlugo miesa.Zaczelam dopiero w tym roku ale mam mieszane uczucia i nie wiem czy dobrze robie.Zeby zrobic galarete musialabym miec kosci i czlapy a tego w ogole nie idzie nigdzie dostac.Wiec nie ma szans na taka galarete.Jedyne co znalazlam to organiczne udka i na nich gotuje rosol przez 6 godzin ale potem za duzo mam miesa na raz do zjedzenia.Kiedys poszlam do sklepu zapytac o kosci a Pani powiedziala ,ze ma jedna.hahaha to wzielam .Kosc miala 23dkg.Zaplacilam 10zl! :-)Mieszkam za granica.Tu lap kurzych nie ma.

    1. To warto poszukać dobrej żelatyny. Mięso powinno być organiczne, ze zwierząt karmionych trawą. Różne organizacje mówią różne rzeczy w zależności od tego, kto je finansuje. Żyjemy w świecie totalnej dezinformacji, a za pieniądze i szansę na dużą karierę ludzie powiedzą wszystko.
      Dobra żelatyna wołowa i wieprzowa powinna pomóc. Jedzenie galaretki z wody z żelatyną jest niesmaczne, ale też pomaga. Nawet w Polsce nie jest łatwo dostać kurze łapki. Ale jak nie ma wyjścia – to się znajdzie… Pozdrawiam Panią serdecznie

    2. Narodowa Organizacja Zdrowia oglosila,ze czerwone mieso powoduje raka.”

      Akurat WHO czy podobne nie są reprezentatywnymi ”organami” pod tym względem 😉
      Organizacje lobbystyczne korporacji jak 99% innych.

  4. od dawien dawna uwazam, ze na swiecie dzieje sie zle. jestem zdania ze swieta inkwizycja miala na celu wyeliminowanie ludzi, ktorzy niesli pomoc innym za darmo i w ramach milosci do innego czlowieka. nie wierze w teorie spiskowe dziejow ale jak sie posklada cala ukladanke w jedna calosc – np strojenie instrumentow na 440hz, odrzucenie wszystkiego co naturalne jako szkodliwe dla zdrowia, przeroznej masci informacje typu czerwone mieso powoduje raka, wszystkie facebookowe plotki oraz preferowanie zycia na modle wspolczesnych celebrytow (to sa darmozjady), i wiele innych – da nam wspanialy obraz tego jak swiat jest manipulowany a ludziom odmawia sie dostepu do tanich i wspanialych naturalnych zrodel zdrowia (jak wspomniany kolagen), i innych cudow natury…
    nie badzcie zaslepieni, nie przyjmujcie wszystkiego co uslyszycie od lekarzy – to sa takze ludzie (paradoksalnie srednia dlugosc zycia lekarzy wynosi 51 lat) ktorzy aby istniec na rynku musza sprzedawac chemie…
    do rzeczy:

  5. nie wierze w teorie spiskowe dziejow ale jak sie posklada cala ukladanke w jedna calosc”

    To nie są teorie spiskowe a fakty.

  6. Zdrowa dieta jest bardzo ważna, ale sama dieta nie zlikwiduje problemów. Mi bardzo pomogła terapia ultradzwiękowa, którą zaproponowano mi w RehaPro. Ogólnie na tego typu bóle pomagają zabiegi fizjoterapii i rehabilitacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *