Zielony koktajl jest zdrowy. Przynajmniej tak nam się wydaje do chwili, gdy nie zaczniemy się zastanawiać skąd pochodzą warzywa i owoce, które za chwilę zostaną zmiksowane.
Tak na dobrą sprawę, poza certyfikowanymi warzywami i owocami nie mamy żadnej pewności co do tego, co w sobie zawierają. Witaminy czy pestycydy? Jabłka, które są opryskiwane ponad 20 razy w ciągu roku chłoną pestycydy jak gąbka. Jeśli nie kupujemy jabłek od rolnika, który ma sad ,,dla siebie”, to nawet gruntowne mycie w wodzie z octem niewiele da. Unikajmy w takich koktajlach jabłek.
Warto więc wybierać owoce i warzywa, które grubo obieramy: ananasy, banany, cytrusy, orzechy, bo jest nadzieja, że pestycydy nie przenikną aż tak głęboko. Chemikalia dobrze chłoną także brzoskwinie i truskawki, ale teraz piszę o koktajlu zielonym.
Nie lubię natki, koperku ani innych takich farfocli. Prawda jest taka, że żeby dla mnie było to w formie przyswajalnej muszę zrobić koktajl i to najlepiej owocowy. wtedy i tylko wtedy jestem w stanie łyknąć natkę czy koperek, choć zapach czuję na odległość. Ale niech tam: obydwie zielonki są warte tego, by je spożywać, więc czasem trzeba się poświęcić…
Niektórzy mówią, że chlorofil jest nieomal substytutem słońca. Jego budowa jest podobna do cząsteczki naszej hemoglobiny, stąd też porównania do roślinnej krwi. Chlorofil jest jakby magazynem mocy słonecznej i cudownie oczyszcza ciało. Zielone soki bogate w sole potasu poprawiają funkcje serca. Chronią także wątrobę i pęcherzyk żółciowy. Innymi słowy, chlorofil to samo zdrowie – pod warunkiem, że razem z nim nie pochłaniamy pestycydów, herbicydów, resztek nawozów sztucznych i preparatów fungicydowych… A tego nie wiemy.
Być może najlepszym źródłem chlorofilu są certyfikowane algi, ale ich też nie da się spożyć bez dodatków…
Dla tych, co zielonek nie lubią, ale wiedzą, że są potrzebne przepis zdecydowanie owocowy:
- kilka kawałków ananasa
- plaster cytryny
- kilka liści różnych sałat
- koperek lub pietruszka
- kiwi – bardzo poprawi smak
- garść ulubionych orzechów lub pestek słonecznika (ulubione przeze mnie)
Wkładam to do małego blenderka i dolewam około 300 ml wody… gazowanej. Jak mam dzień z tendencjami masochistycznymi dodaję łyżeczkę alg, ale zwiększam też dawkę ananasa. 30 sekund blendowania i… jest. Pachnie koprem, ale smakuje rewelacyjnie – warto tylko zadbać o to, by w cytrynie nie przemielić pestek.
No to: na zdrowie!

Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów informacyjnych i wyraża zdanie założycielki bloga, ale nigdy nie może zastąpić opinii lekarza lub pracownika służby zdrowia.