Dr Jerzy Jaśkowski: Epidemia zgonów po lekach z apteki

Dr Jerzy Jaśkowski: Epidemia zgonów po lekach z apteki

Dr Jerzy Jaśkowski od lat szerzy wiedzę nie tylko medyczną. Kolejny artykuł doktora mówi o epidemii zgonów po lekach z apteki oraz o konsekwencjach szczepień przeciwko grypie.

Z cyklu: „S-152, 52 stan”„Żeby kroczyć drogą przyszłą,
trzeba wiedzieć skąd się wyszło”.

Pamiętaj: Leczenie jest zawsze sprawą indywidualną chorego.
Ustawy medyczne służą handlarzom i specsłużbom,
w celu lepszego zniewolenia człowieka [politycznego/ekonomicznego].

Wmówiono społeczeństwu polskiemu, że w aptekach sprzedaje się tylko preparaty medyczne, o gwarantowanej jakości i bezpieczeństwie.
Wmówiono społeczeństwu polskiemu, że szczepionki są najlepiej przebadanymi preparatami medycznymi i bezpiecznie można je przyjmować.
Wmówiono społeczeństwu polskiemu, że Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, chroni ludność mieszkającą jeszcze pomiędzy Odrą i Bugiem, od rozmaitych chorób zakaźnych, głównie poprzez masowe przymusowe szczepienia, nie wiadomo dlaczego, zwane ochronnymi.

Otóż w USA umiera corocznie 320 000 ludzi z powodu leków sprzedawanych na recepty. Leki oficjalnie, za zgodą Ministerstwa, nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia, powodują prawdziwą epidemię skutków ubocznych, wymagającą aż 6.6 miliona hospitalizacji i ponad 80 milionów mniej poważnych zdarzeń medycznych, jak to enigmatycznie jest nazywane. Do tych mniej poważnych powikłań zaliczamy dolegliwości bólowe, dyskomfort, dysfunkcje. Zgony z powodu nadużyć, błędów, czy samoleczenia znacznie powiększyłyby owe liczby.

Przypomnę sprawę tylko jednej szczepionki, przeciwko grypie. Corocznie inspektorzy CDC udają się do Azji w poszukiwaniu wirusa, który ewentualnie może być podstawą produkcji szczepionki, rzekomo zapobiegającej epidemii grypy. Po kilku tygodniach poszukiwań przywożą do USA owego wirusa i rozpoczyna się produkcja szczepionki. To wszystko trwa 6-9 miesięcy.

Potem koncerny farmaceutyczne rozprowadzają ową szczepionkę po krajach europejskich. Dlaczego po krajach europejskich? Ano dlatego, że ubogie kraje afrykańskie, czy azjatyckie nie mają takiej kasy, aby się nabierać na owe cudowne szczepienia.

W czasie tych 6-9 miesięcy produkcji szczepionki, wirus rozmnażany na kurzych jajkach ulega mutacji. W konsekwencji zupełnie nie wiadomo, jakiego wirusa w danej partii szczepionek można znaleźć. Jak wiadomo, pilnująca jakości szczepionek p. prof. Bucholc, nie ma specjalnego pojęcia, co znajduje się w ampułkach. Wykazała to jasno w czasie wypowiedzi telewizyjnych. Wykazuje to do dnia dzisiejszego, nie zamieszczając na stronie internetowej swojego zakładu nawet składu chemicznego szczepionek.
Tak więc z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, można stwierdzić, że rozprowadzane w Polsce szczepionki na pewno nie chronią przed zachorowaniem, nie wspominając o tym, że wirusów grypy i paragryp jest ponad 200, a oni tworzą szczepionkę z jednego, czy dwu. Ale jak możemy sprawdzić, dzięki zaangażowaniu samorządowców, systematycznie wypływają pieniądze z kraju za te szczepionki.

Słynne akcje „bezpłatnych” szczepień przeciwko grypie są bezpośrednim dowodem niskiej wiedzy merytorycznej samorządowców, lub działań pozamerytorycznych dealerów szczepionkowych. Albo jednego i drugiego.

Sam musisz pomyśleć Dobry Człeku.

Potem koncerny farmaceutyczne rozprowadzają ową szczepionkę po krajach europejskich. Dlaczego po krajach europejskich? Ano dlatego, że ubogie kraje afrykańskie, czy azjatyckie nie mają takiej kasy, aby się nabierać na owe cudowne szczepienia.

W dniu 13 listopada 2017 roku thelibertybeacon podało o wycofaniu 650 000 szczepionek w Chinach, z powodu niskiej jakości. Szczepionki owe były reklamowane jako przeciw błonicy, krztuścowi i tężcowi. Były jak najbardziej oficjalnie rozprowadzane. W Polsce, o dziwo, handlem szczepionkami zajmuje się GIS poprzez sanepidy, czyli ta instytucja, która ma pilnować stanu sanitarnego kraju. Stąd łatwość karania rodziców za nieszczepienie pod pretekstem pilnowania ustaw, które sami wymyślają. Przecież premie są od ilości sprzedaży. Podobnie o rodzaju i ilości szczepionek wprowadzanych na rynek decyduje ten sam osobnik. Obecnie jest to p. Posobkiewicz ze starej ekipy PO.

Polska nie publikuje takich kompromitujących danych, ale możemy się oprzeć na danych USA, skoro prasa amerykańska nazywa nas 52 stanem. Otóż w USA umiera corocznie 320 000 ludzi z powodu leków sprzedawanych na recepty. Leki oficjalnie, za zgodą Ministerstwa, nie wiadomo dlaczego zwanego Zdrowia, powodują prawdziwą epidemię skutków ubocznych, wymagającą aż 6.6 miliona hospitalizacji i ponad 80 milionów mniej poważnych zdarzeń medycznych, jak to enigmatycznie jest nazywane. Do tych mniej poważnych powikłań zaliczamy dolegliwości bólowe, dyskomfort, dysfunkcje. Zgony z powodu nadużyć, błędów, czy samoleczenia znacznie powiększyłyby owe liczby.
Dane te pochodzą z oficjalnie wydawanych czasopism medycznych: ASA -American Sociological Association z listopada 2014 roku. Tytuł owego artykułu brzmi: „Epidemia chorób i śmierci spowodowanej lekami na receptę”.

Jak państwo widzicie, nie jest to czasopismo podziemne, czy jakieś niszowe. Donald W. Light, główny autor, jest profesorem socjologii medycznej i ekonomii. Jest założycielem Centrum Bioetyki na Uniwersytecie w Pensylwanii. Był profesorem w Centrum ETYKI NA HARVARDZIE, jest profesorem wizytującym na Uniwersytecie Stanforda. Specjalnie to podkreślam, aby nieuki z Izb Lekarskich nie przypisywały tych danych mi.
Widzimy więc, że te tabuny urzędników, związanych w ten, czy inny sposób ze zdrowiem w Polsce, ukrywają najważniejsze dane, dotyczące skutków sprowadzanych preparatów medycznych. Zgodzić się trzeba, że system jest doskonale opracowany. Z „głupiego”, przepracowanego ludka ściąga się przymusowo aż 60% wynagrodzenia na rzekome opłaty zdrowotne, a potem przeznacza się je, po uważaniu, na własne cele. Pomimo minięcia prawie 30 lat od tzw. przemian, czyli tej ustawki WSI, zwanej Okrągłym Stołem, wyzysk społeczeństwa nadal się powiększa. Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego zwane Zdrowia, miało przygotować tzw. koszyczek świadczeń, czyli podać do publicznej wiadomości, co się obywatelowi za jego pieniądze należy.

I co?
I cisza.

Bardzo ładna pani doktor z Kanady udowodniła, że osoby szczepiące się na grypę chorują kilkakrotnie częściej i przebieg jest dużo poważniejszy, aniżeli u osób nieszczepiących się. Podobnie zauważono, że efekt szczepień jest taki sam, jak mycie rąk, ale po myciu rąk jeszcze nikt powikłań nie opisał, a po szczepieniach podaje się ich coraz więcej.

Żaden z rządów warszawskich, jak to określa p.G.Braun, przez 30 lat nie znalazł czasu na opracowanie takiego koszyczka świadczeń. „A niech się trują, byle płacili nam pensje”. Przypomnę: pensja urzędnicza jest o 30 % wyższa, aniżeli średnia w Polsce.
Jak można rządzić bez podstawowych danych statystycznych, na co ludzie chorują i ile to kosztuje? To jest tylko udawanie, czyli granie wg scenariusza napisanego gdzieś tam, w City. Musisz o tym pamiętać dobry Człeku za każdym razem, kiedy Ciebie namawiają do urn wyborczych.

Możesz się tylko pocieszyć, że w tym oskubywaniu podatników nie jesteś sam. Jedna tylko szeroko nagłaśniana świńska grypa, pozwoliła wyprowadzić z francuskiego budżetu 1.5 miliarda euro. We Francji rząd zakupił, oczywiście za społeczne pieniądze, ponad 94 miliony dawek szczepionki na grypę AH1N1, kosztem 1.5 miliarda euro.

Do kosztów tych trzeba doliczyć:
– koszt szczepień – 35,8 milionów euro
– zakup respiratorów – 5,8 miliona euro
– zakup leków przeciwwirusowych – 20 milionów euro
– zakup masek ochronnych – 150,6 miliona euro
– koszty specjalnego transportu – 41,6 milionów euro
– koszty wynagrodzenia dla personelu medycznego – 290 milionów euro
– koszt kampanii informacyjnej – 59,6 milionów euro
– wydatki lokalne – 100 milionów euro.

Dodatkowo należy doliczyć od 375 do 752 milionów euro na koszt dodatkowych konsultacji lekarskich, powikłań poszczepiennych, wydawania recept po powikłaniach i hospitalizacji. I to wszystko z puli przeznaczonej na leczenie chorych. Ciekawe ile w Polsce wynoszą takie straty? We Francji wykorzystano tylko 4,5 miliona szczepionek, czyli 89,5 miliona wyrzucono do kosza. Informację o takim marnotrawstwie środków publicznych podał prof. Bernard Debre i poseł Jean – Maria Le Guene.

A tymczasem zaczęły wypływać rozmaitego rodzaju prace naukowe demaskujące szczepionkarzy.

I tak, bardzo ładna pani doktor z Kanady udowodniła, że osoby szczepiące się na grypę chorują kilkakrotnie częściej i przebieg jest dużo poważniejszy, aniżeli u osób nieszczepiących się. Podobnie zauważono, że efekt szczepień jest taki sam, jak mycie rąk, ale po myciu rąk jeszcze nikt powikłań nie opisał, a po szczepieniach podaje się ich coraz więcej. Nie wspominając o tym, że mycie rąk jest zdecydowanie tańsze od szczepień.

W związku z faktem niewykrywania wirusa u chorych, Światowa Organizacja Zdrowia mocą swojej urzędniczej decyzji, kazała zaprzestać badań wirusologicznych. Tak na wszelki wypadek, aby wyniki nie wyciekły i nie ujawniło się całe szalbierstwo i naciąganie finansowe. Dziennikarze śledczy ujawnili także, że przynajmniej większa część ekspertów WHO, odpowiedzialnych za to zamieszanie, było lub obecnie zostało beneficjentami przemysłu szczepionkarskiego.

Całą sprawę pogrążyli w dodatku Skandynawowie. Otóż ci potomkowie Wikingów, zamiast cichutko siedzieć w swoich górach, opublikowali raporty, w których udowodnili, że szczepionka przeciwko grypie jest odpowiedzialna za narkolepsję. Pierwsze przypadki narkolepsji opisano już w sierpniu 2010 roku. Kolejne w Finlandii. Wszystkie związane ze szczepionką przeciw AH1N1, zawierającą adiuwant ASO3 (skwalen). Kraje te zawiesiły szczepienia przeciwko grypie.
Podobne obserwacje opisano niezależnie od siebie w Kanadzie i na Uniwersytecie Stanford w USA. Lekarzy zdziwił fakt wzrostu narkolepsji już od 2009 roku, o prawie 1000% w porównaniu z latami poprzednimi. Przypadki narkolepsji były opisywane w różnych krajach.
Jak podałem, pojawiało się coraz więcej prac naukowych przedstawiających powikłania po szczepieniach. I tak, 13 stycznia 2013 roku British Medical Journal opublikował dane zbiorcze dotyczące narkolepsji. Podano także do publicznej wiadomości związki pomiędzy szczepieniem przeciwko grypie, a zespołem Guillaina – Barrego, tzw. autoimmunologicznego uszkodzenia nerwów, objawiające się m.in. niedowładem i bólami. Narkolepsja jest stan chorobowy, objawiający się nagłym zwiotczeniem mięśni, takim jak w głębokim śnie. Problem polega na tym, że takie zwiotczenie może nastąpić w bliżej nieokreślonym czasie i miejscu, np. w czasie prowadzenia samochodu. Taki kierowca, zamiast jechać prosto, może nagle skręcić w grupę stojącą na przystanku. Skutek jest łatwy do przewidzenia.

Potomkowie Wikingów, zamiast cichutko siedzieć w swoich górach, opublikowali raporty, w których udowodnili, że szczepionka przeciwko grypie jest odpowiedzialna za narkolepsję.

Zauważyć proszę, że cały czas, aktorzy sceny politycznej grający wg scenariusza napisanego w City, lamentują o konieczności podwyższenia składki na ZUS. A żadnego rozliczenia z zebranych pieniędzy żadna ekipa rządowa od 1944 roku, nigdy nie przedstawiła. Czyli wynika z tego, że jest cały czas ciągłość władzy. No, może forma i barwa się zmieniła.

„Szczepione są dzieci z rodzin biednych, niewykształconych z dzielnic lumpenproletariatu, kolorowi. Nie szczepią się dzieci z rodzin bogatych, wykształconych, białych”

A Ty, PT Czytelniku, do jakiej grupy należysz?

dr Jerzy Jaśkowski

Gda. 06.XII.2017 r.

2 thoughts on “Dr Jerzy Jaśkowski: Epidemia zgonów po lekach z apteki

  1. A niech mnie kule bija dlaczego tak unikalem internetu i Pana nie znalem a zwlaszcza Pana wiedzy maaasakra jestem przerazony tym wszystkim szacunek zdrowia zycze i miliony opracowan .Dziekuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *