Dr Jerzy Jaśkowski: czego lekarze nie mówią o statynach?

Dr Jerzy Jaśkowski o statynach i cholesterolu

Dr Jerzy Jaśkowski od lat szerzy wiedzę nie tylko medyczną. Poniżej pełen (bez skrótów) artykuł doktora o statynach. Każdy artykuł dr Jaśkowskiego jest perełką i warto, by był czytany przez jak najwięcej osób – ten wpis służy popularyzacji wiedzy szerzonej przez doktora Jaśkowskiego.

Pamiętaj: jak odróżnić lekarza od sprzedawcy?
Lekarz zawsze wyjaśni za i przeciw. Sprzedawca tylko zachwala swój produkt.
 

 

Poniżej podam kilka przykładów powikłań po stosowaniu leków z grupy statyn. Preparaty te są reklamowane  jako środek na obniżenie poziomu cholesterolu we krwi.
Może w pierwszym rzędzie kilka uwag merytorycznych, oczywiście bardzo ogólnych. Nie ma złego i dobrego cholesterolu. Ten podział został wprowadzony przez specjalistów od reklamy. Cholesterol to jeden związek chemiczny. Zawsze taki sam. Jest on niezbędny do budowy szkieletu komórki. Jest także prekursorem tzw. szlaku cholesterolowego. Czyli innymi słowy, z cholesterolu powstaje nie tylko witamina D, ale także koenzym Q, odpowiedzialny za detoksykację organizmu, czy hormony płciowe.
Zahamowanie syntezy cholesterolu powoduje konkretne skutki biologiczne. Poniżej podam udowodnione ponad wszelką wątpliwość, negatywne dla naszego organizmu, konsekwencje bezmyślnego obniżania cholesterolu w surowicy.

 

Cholesterol w celu transportu po organizmie musi się podłączyć do grupy białkowej. Jeżeli to białko ma dużą cząsteczkę to nosi nazwę ciężkiego  cholesterolu, jeżeli ma lekkie łańcuchy, to nosi nazwę lekkiego.
Z przewodu pokarmowego wchłania się tylko około 0.5 do maksymalnie 1 grama cholesterolu. Innymi słowy, czy zjemy 1 czy 100 jajek [jeżeli ktoś potrafi], to i tak tylko 0.5 grama cholesterolu przejdzie przez ścianę przewodu pokarmowego.
I nikt tutaj nie wymyśli niczego innego.
Teoria, że blaszka miażdżycowa powstaje z cholesterolu pochodzi z przed prawie 3 pokoleń. Jeżeli ktoś chce sam sprawdzić, to może. Cholesterol jest substancja miękką, plastycznym materiałem, podobnym do kauczuku, a blaszka miażdżycowa jest twarda jak kość. Zawiera bowiem wapń. Proszę zauważyć, że żaden kardiolog nie występuje z wnioskiem o obniżenie poziomu wapnia we krwi?
Opory przepływu krwi w naczyniach są minimalizowane przez ładunek powierzchniowy błon komórkowych krwinek i śródbłonka. Oba te ładunki są elektroujemne. A więc się odpychają [krwinka od ściany śródbłonka], a przez to minimalizują opór przepływu. Gdyby nie ten mechanizm, to nasze serce, jako pompa, musiałoby mieć nie 140 wat mocy, ale co najmniej tysiąc razy więcej.
Jeżeli miejscowo dojdzie do lokalnego wzrostu CO2, to CO2 w połączeniu z wodą tworzy kwas. Kwas powoduje lokalnie zmiany ph, nawet o 0.1 stopnia. Ta zmiana powoduje miejscową krystalizację fosforanów. A to zmienia ładunek ściany naczynia na elektrododatni. Organizm w samoobronie powoduje powstanie „plastra” – blaszki miażdżycowej, doprowadzającej ładunek do obojętnego. Taki jest cel powstawania blaszki miażdżycowej.
Praktycznie nigdy blaszka miażdżycowa nie jest przyczyną zawału serca. Badania udowodniły, że ten stan zapalny, powstały na skutek zmiany ph, łatwiej ulega wygojeniu przy wysokim poziomie cholesterolu. Nie widziałem w czasie sekcji ani jednego przypadku całkowitego zamknięcia światła naczynia. Zresztą badania przeprowadzone w ostatnich dekadach udowodniły, że mięsień serca ma olbrzymią ilość połączeń dodatkowych i praktycznie nie jest możliwe odcięcie dopływu krwi. Możesz sam Szanowny Czytelniki sprawdzić, że zmniejszenie średnicy naczynia  powoduje tylko wzrost przepływu w danym odcinku. Ale objętość przed zwężeniem równa się zawsze objętości za zwężeniem. W przciwnym przypadku mamy inną chorobę i inaczej to leczymy.
Statyny, obniżając szlak cholesterolowy, jak wspomniałem, zmniejszają produkcję Co Q 10, absolutnie niezbędnego dla naszego organizmu naturalnego koenzymu
Jak wykazują statystyki, leczenie operacyjne „zawału” powoduje śmiertelność pooperacyjną w okresie roku do 47%. Leczenie zachowawcze za pomocą strophantyny zmniejsza śmiertelność do ok. 3%. Może dlatego poszczególne  ośrodki kardiologiczne w Polsce nie publikują swoich danych?

 

Przeprowadzone  już  przed ponad 35 laty badania Manfreda von Ardena udowodniły, że skrzeplina powstaje po ustaniu krążenia, a nie jest przyczyną ustania krążenia. Dziwnym trafem, to badanie szybko wymazano z podręczników.
Dr Duanne Graveline, lekarz i astronauta, opublikował wyniki badań, w których udowadnia, że stosowanie statyn, tak szeroko wciskanych polskim pacjentom, powoduje zahamowanie enzymu reduktazy HMG – CoA. Enzym ten jest wykorzystywany przez organizm do produkcji cholesterolu, hormonów kory nadnerczy, hormonów płciowych i białek pamięci.
Tak więc obniżenie poziomu białek pamięci bezpośrednio związane jest z demencją. Reduktazy HMG-CoA są odpowiedzialne także za utrzymanie energii w komórce. Stąd osłabienia mięśniowe u osób przyjmujących statyny.
Kolejne badania nad skutkami przyjmowania przez ludzi statyn udowodniły, że mężczyźni je przyjmujący są narażeni na powstanie raka prostaty. Dane są szokujące. Mężczyźni dający się namówić na przyjmowanie leków o nazwie statyny, w dawkach powszechnie stosowanych, mają raka prostaty aż o 86% częściej aniżeli ci, którzy nigdy nie przyjmowali tych leków.

 

Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja z kobietami przyjmującymi statyny. W „Cancer Epidemiology. Biomarker and Prophlaktics” przedstawiono pracę opartą na badaniu 2886 kobietach ze stanu Waszyngton. Naukowcy porównali występowanie raka piersi u kobiet przyjmujących statyny i nie używających statyn.
Analiza wykazała, że u  kobiet przyjmujące je o wiele częściej  rozwijał się rak inwazyjny przewodowy – IDC, lub nieinwazyjny zrazikowy – ILC aniżeli w grupie kobiet bez statyn. Okazało sie, że czym dłuższy czas przyjmowania statyn, tym większe prawdopodobieństwo zachorowania na raka. I tak kobiety, które przyjmowały statyny 10 lat, lub dłużej, mają 1.83-krotnie większe ryzyka zachorowania na inwazyjnego raka przewodowego i 1.97-krotne zwiększenie ryzyka raka zrazikowego.

 

Kolejne badania udowodniły, że stosowanie statyn powoduje wzrost tworzenia się blaszek miażdżycowych w tętnicach wieńcowych i wzrost miażdżycy aorty.
Inne badania dowodzą, że przyjmowanie statyn nie tylko powoduje wzrost ryzyka wystąpienia cukrzycy typu 2, ale także przyspieszenie występowania powikłań sercowo-naczyniowych, związanych z cukrzycą. Prace opublikowane w „Diabetes Care”, porównujące dwie grupy chorych z cukrzycą, otrzymujących statyny i nie otrzymujących tych preparatów,  udowodniły, że zwapnienie tętnic wieńcowych było znacząco wyższe w grupie chorych pobierających statyny.
Stwierdzono, że statyny są odpowiedzialne za więcej, aniżeli 300udowodnionych skutków ubocznych.

 

Nawet FDA wydała nowe wytyczne, dotyczące etykietowania statyn, mające ostrzegać, że leki te mogą powodować zaburzenia pamięci, przyspieszać rozwój cukrzycy typu 2.
FDA podał także, że statyny mogą zwiększać ryzyko uszkodzenia mięśni.
 
To są wszystko oficjalne publikacje w czasopismach sponsorowanych. Co robi Ministerstwo? Oczywiście, zgadłeś Szanowny Czytelniku! Likwiduje temat tzw. szlaku cholesterolowego z nauczania w akademiach medycznych. Przecież to już nie są akademie, tylko Uniwersytety. Dodatkowo, na wszelki wypadek, Ministerstwo zmniejsza liczbę godzin z przedmiotu biochemii. A po co ma się taki jeden z drugim potem wymądrzać?
A tak sprowadzi się go do poziomu felczera – sprzedawcy. A wytyczne już mu przygotujemy, w postaci procedur NFZ.
Sprawa statyn jest jednym z wielu przykładów na to, jak szybko można wprowadzić, poprzez odpowiednie manipulacje, szkolenia, artykuły sponsorowane, czy reklamę telewizyjną, ogłupienie całej grupy ludzi, posiadającej wyższe wykształcenie, czyli, teoretycznie, przygotowanej do samodzielnego myślenia.
P.S.1. Jak podano ostatnio New Scientist po analizie  danych pacjentów Harvard Medical School  z lat 2002 do 2011,  przyjętych z ostrym zawałem zdecydowanie lepiej wychodzili na leczeniu chorzy którzy trafiali do Kliniki w czasie kiedy kardiochirurdzy byli na szkoleniach, zjazdach czy konferencjach. Śmiertelność 30 dniowa spadła bowiem aż o 10 %.
P.S.2. Kolejna rewelacja, chorzy po tzw. udarze niedokrwieniu mózgu, leczeni podawaniem cholesterolu, zdecydowanie szybciej wracali do pełnego zdrowia i w większym zakresie.

 

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane.

 

Dr Jerzy Jaśkowski

3 thoughts on “Dr Jerzy Jaśkowski: czego lekarze nie mówią o statynach?

  1. Na zmniejszenie cholesterolu przyjmuję tabletki Zocor20. Przeczytałam skład tego leku i nie widzę czegoś takiego jak statyny. O co chodzi z tymi statynami? Czy jednak nie wszystkie leki na obniżenie cholesterolu zawierają statyny?

  2. hmmm bardzo fajnie ten artykuł jak wiele innych przemawia do mnie.
    hmm dręczy mnie pytanie – czy prawdą jest ze przerwanie przyjmowania owych statyn na cholesterol powoduje dwukrotne zwiększenie cholesterolu – czyli jak powiedział lekarz ” to jest lek do końca życia jak się zacznie , nie można przestać ……ile w tym prawdy ???

Skomentuj Beata Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *