Wpaja się nam to od najwcześniejszego dzieciństwa – powinniśmy jeść owoce. Są jednak lekarze, którzy mówią, że jednak niekoniecznie tak jest, przynajmniej dla dorosłych. Zawarta w nich fruktoza powoduje, między innymi, otłuszczenie wątroby… Zastanówmy się więc jeszcze raz: czy owoce naprawdę są zdrowe?
Kto ma – jak ja – więcej niż 50 lat pamięta zapewne jeszcze czasy, kiedy po zimie w sklepach owoców… nie było. Przez zimę dostępne były jabłka, czasem gruszki, a przed świętami wszyscy czekali na płynące do Polski statki z kubańskimi – niesmacznymi – pomarańczami. Dziś owoce są dostępne zawsze. W każdym większym sklepie, a często i u handlarzy na bazarze możemy kupić owoce ze wszystkich stron świata. Teoretycznie więc jest lepiej, a z punktu widzenia zdrowia – gorzej.
Owoce są u podstawy piramidy żywieniowej. Co prawda w najnowszych wytycznych jest stwierdzenie, że warzyw trzeba jeść 3 razy więcej niż owoców, to jednak warzywa często nam nie smakują. Porcję zdrowia ,,wyrabiamy” chętniej jabłkami czy winogronami niż kapustą. A nie powinniśmy tego robić.

Owoce to przede wszystkim cukry proste. Dr Ewa Bednarczyk-Witoszek, autorka Diety Dobrych Produktów, twierdzi, że owoce są lepiej tolerowane w diecie z niewielką ilością tłuszczu, niż w diecie bogatej w tłuszcze, ale i tak należy jeść je rzadko. Jak mówi pani doktor w swoich filmikach na Youtube, nie poleca ona owoców i innych cukrów prostych częściej niż 1-2 razy w tygodniu i to w ,,symbolicznej” ilości.
– Nie jest dobrze, gdy cukry proste są spożywane codziennie, latami… – mówi dr Bednarczyk-Witoszek. – Najbardziej kłopotliwe są dla organizmu jabłka, dojrzałe banany, winogrona, suszone owoce i owoce w zalewie z cukrem.
Jak podkreśla pani doktor, owoce, zwłaszcza te nieprzetworzone, postrzegane są jako czysta natura. Dlatego sobie na nie chętnie pozwalamy, przekonani, że to prawdziwe dobrodziejstwo dla naszego organizmu. Tymczasem zawarta w owocach fruktoza jest wykorzystywana przez nasz organizm jako pierwsze łatwo dostępne paliwo. Białko i tłuszcz czeka w kolejce, a pierwsza do przetrawienia idzie fruktoza.
– Owoce są natychmiast przyswajanym materiałem energetycznym i z tego powodu są zarówno dobre, jak i niekorzystne – wyjaśnia pani doktor. – Dobre – z powodu swych walorów estetycznych, wpływających zarówno na naszą psychikę jak i motorykę – cieszymy się, gdy patrzymy na ich ładny wygląd, różnorodne barwy, wdychamy przyjemny zapach i… uruchamiamy przy tym nieaktywne partie płuc i zastane mięśnie w odpowiadających im przestrzeniach międzyżebrowych. Ale… obfitość niestrawialnego błonnika jest w warzywach, nie trzeba w tym celu codziennie jeść owoców. Owoce są dobre, ponieważ są materiałem energetycznym wykorzystywanym natychmiast! Niekorzystne są dokładnie z tego samego powodu – w przejedzonym społeczeństwie wywołują dolegliwości żołądkowe, świąd skórny i cukrzycę…

Jeśli nie jesteśmy chorzy jedzenie owoców 1-2 razy w tygodniu nie powinno stanowić obciążenia dla organizmu, choć pani doktor nie zaleca tego przy cukrzycy czy nowotworach. Pani doktor, której dieta jest pochwałą różnorodności w odżywianiu, zaleca więc i w jedzeniu owoców różnorodność, ale przede wszystkim… umiar. Umiar potrzebny jest także przy spożywaniu innych cukrów prostych: cukru, miodu, soków owocowych czy mleka – jeśli je jadamy.
W naszej polskiej tradycji szczególnie dobre właściwości przypisuje się jabłkom. W wielu językach pojawia się stwierdzenie, że ,,jedno jabłko dziennie pozwoli nam zachować zdrowie”. Z praktyki lekarskiej pani doktor wynikają jednak zupełnie inne wnioski.
– Jabłka najczęściej wywołują wzrost cukru u osób z zaawansowaną cukrzycą typu I i II – wyjaśnia pani doktor. – Wszystko, co napędza cukrzycę sprzyja tworzeniu się zapalenia naczyń o różnym umiejscowieniu, nawet jako łuszczycowe zapalenie stawów.
Jeszcze bardziej restrykcyjny w swych opiniach jest dr Steven Gundry, lekarz kardiolog i autor ,,Roślinnego kłamstwa”.
– Zapomnij o tym, że owoce to zdrowa żywność – radzi dr Gundry. – Jedzenie owoców w sezonie pozwalało naszym przodkom przeżyć zimę. Do dziś jest tak samo: gdy zjadasz owoce przekazują one mózgowi i genom tę samą informację chemiczną, co kiedyś czyli: magazynuj tłuszcz na zimę! Jedzenie fruktozy zawartej w owocach jest przyczyna puchnięcia i uszkodzeń nerek.
Dr Gundry – podobnie jak dr Ewa Bednarczyk-Witoszek uważa, że najmniej kłopotliwym owocem jest awokado i można je jeść bezpiecznie. Bezpiecznie można jeść także niedojrzałe banany, mango i papaję, bo zawierają one skrobię oporną, która jest pokarmem dla naszych bakterii jelitowych. Zdaniem kardiologa można też spożywać owoce sezonowe – zwłaszcza borówki, porzeczki i tym podobne owoce – ale w niewielkich ilościach i nie codziennie. Pani doktor poleca jeszcze… cytrynę i grejpfruta.

Są też dostępne badania poświadczające, że… fruktoza uzależnia jak narkotyk – to chyba wie każdy, kto próbował zjeść tylko jedną śliwkę lub jedną truskawkę ze stojącego na stole koszyka.
W 2010 roku w czasopiśmie Journal of the American Dietetic Association , Robert H. Lustig opublikował badania nad porównaniem fruktozy i… etanolu czyli alkoholu etylowego. – Konsumpcja fruktozy nadal rośnie w kraju (USA) i została powiązana z rosnącymi wskaźnikami otyłości, cukrzycy typu 2 i zespołu metabolicznego. Ponieważ otyłość została zrównana z nałogiem, zdecydowaliśmy się zbadać metabolizm, hedoniczne i społeczne podobieństwa między fruktozą i jej produktem ubocznym fermentacji jakim jest etanol. Wyjaśnienie metabolizmu fruktozy w wątrobie i działanie fruktozy w mózgu wykazuje trzy podobieństwa z etanolem. Wątrobowy metabolizm fruktozy jest podobny do metabolizmu etanolu, obydwa służą jako substraty do lipogenezy de novo, oraz pobudzają wątrobową insulinooporność, dyslipidemię i stłuszczenie wątroby. (…) Dodatkowo, stymulując
,,ścieżkę hedonistyczną” mózgu zarówno bezpośrednio, jak i pośrednio, fruktoza tworzy przyzwyczajenia i być może uzależnienie podobne do uzależnienia od etanolu. Całość dostępna jest TUTAJ – j. angielski.
Co prawda, najnowsze badania mają dowodzić, że fruktoza jednak nie jest metabolizowana w wątrobie, ale w jelicie cienkim. – Istnieje znacząca różnica w tym, w jaki sposób mniejsze i większe ilości fruktozy przetwarzane są w naszym organizmie. Dotychczas uważaliśmy, że to wątroba metabolizuje całą spożytą przez nas fruktozę. Te badania wskazują jednak, że ponad 90 proc. fruktozy jest metabolizowane przez jelito cienkie – mówi autor badań dr Joshua D. Rabinowitz z Uniwersytetu Princeton w Stanach Zjednoczonych. – Możemy zapewnić, jak wynika z badania na zwierzętach, że fruktoza z niewielkiej ilości zjedzonych owoców do wątroby nie dotrze.
Warto samemu wypróbować, kto ma rację – bo sami możemy się przekonać o tym, czy jedząc je 1-2 razy w tygodniu poczujemy się lepiej czy nie. Samoobserwacja – to zdaniem dr Ewy Bednarczyk-Witoszek – najlepsza metoda do poszukiwania najlepszej dla nas diety. Jeśli czujemy się źle – pamiętajmy – powodem może być także fruktoza. Dr Jan Kwaśniewski, twórca żywienia optymalnego uważał, że do stłuszczenia wątroby wystarczy zjadać przez miesiąc po 2 kilogramy czereśni. I… już.
Bo choć owoce są smaczne, to często lepiej czujemy się… bez nich. Ja sama jestem na to dobrym przykładem.
Beata Kozłowska
